OMG, WOW, WTF... To reakcje na tych, którzy na Londyńskim
Tygodniu Mody stawiali na kontrowersyjne, często szokujące,
stylizacje. Projektanci, blogerzy, pasjonaci mody robili wiele, aby
wyróżnić się z tłumu. A wszystko po to, żeby zostać
sfotografowanym. Zasada jest jedna - im dziwniejszy outfit tym
lepiej. Dla niektórych był to też jedyny sposób na to, żeby dostać
się na pokazy bez zaproszenia. Bo nawet akredytacja prasowa czy
jakakolwiek inna nie gwarantuje wejścia na catwalk shows.
Ci, którzy chcą zobaczyć pokaz muszę mieć imienne zaproszenia wysłane przez projektanta albo jego dział PR na londyński adres na każdy poszczególny show. Ale i to nie gwarantuje sukcesu. Pierwszeństwo mają osoby z oznaczonymi miejscami siedzącymi. Reszta może mieć tylko nadzieję, że znajdzie się w gronie szczęśliwców wpuszczonych na pokaz, co praktycznie zależy od pojemności sali w Somerset House. Ale zdarzają się wyjątki. Nie raz byłam świadkiem tego jak można bez problemu zwrócić uwagę paparazzi i ludzi z działu PR, którzy wpuszczając najdziwniej wystylizowanych, zapewniają sobie dodatkową prasę.
Przyznam szczerze, że i ja miałam ochotę któregoś dnia poeksperymentować, dla zabawy i założyć najbardziej kuriozalny strój jaki przyjdzie mi do głowy. Stawiałam na owinięcie się folią kuchenną i przepasanie taśmą klejącą. Potem jednak doszłam do wniosku, że nie tak chcę być zapamiętana przez Harolda Tillmana, Sarę Brown, Hilary Alexander, Susie Lau, Diane Pernet i wielu innych...
Ci, którzy chcą zobaczyć pokaz muszę mieć imienne zaproszenia wysłane przez projektanta albo jego dział PR na londyński adres na każdy poszczególny show. Ale i to nie gwarantuje sukcesu. Pierwszeństwo mają osoby z oznaczonymi miejscami siedzącymi. Reszta może mieć tylko nadzieję, że znajdzie się w gronie szczęśliwców wpuszczonych na pokaz, co praktycznie zależy od pojemności sali w Somerset House. Ale zdarzają się wyjątki. Nie raz byłam świadkiem tego jak można bez problemu zwrócić uwagę paparazzi i ludzi z działu PR, którzy wpuszczając najdziwniej wystylizowanych, zapewniają sobie dodatkową prasę.
Przyznam szczerze, że i ja miałam ochotę któregoś dnia poeksperymentować, dla zabawy i założyć najbardziej kuriozalny strój jaki przyjdzie mi do głowy. Stawiałam na owinięcie się folią kuchenną i przepasanie taśmą klejącą. Potem jednak doszłam do wniosku, że nie tak chcę być zapamiętana przez Harolda Tillmana, Sarę Brown, Hilary Alexander, Susie Lau, Diane Pernet i wielu innych...










fajnie ze sie wyrozniaja ale w Polsce to by chyba nie przeszlo:))
OdpowiedzUsuń na zawszefaceci wygladaja niebo lepiej od kobiet.ten w szpilkach troche mi nie podchodzi, ale moze dlatego, ze szpilki sa wyjatkowo paskudne. czy chlopak na 4 zdjeciu od gory pod txtem to bryan boy? ten (na zdjeciu) zaraz za nim jest niesamowity, bardzo w stylu vivienne westwood fall 2010. ah. btw, z czego to wynika, ze faceci oprocz tego ze potrafia zwrocic na siebie uwage wygladaja gustownie, a kobiety po prostu kiczowato? m
OdpowiedzUsuń na zawsze