„Mexico here we come!”
JPG do stworzenia kolekcji zainspirowała m.in. londyńska wystawa w British Museum skupiającą się na życiu azteckiego władcy – Moctezumy, którą „enfant terrible” zobaczył w zeszłym roku. Silny wpływ na projektanta miał też film Jamesa Camerona, Avatar.
„Widziałem Avatara i tak jak wszyscy uważam, że jest zadziwiający. Od tamtego momentu zacząłem myśleć o naturze, ekologii i tropikach Ameryki Łacińskiej; a stamtąd do Meksyku było już bardzo blisko” - powiedział JPG.
Na pokazie nie zabrakło też polskich akcentów - czyli Anji Rubik i Magdaleny Frąckowiak.
Bez
wątpienia JG tym pokazem przyćmił wszystkie starania swoich konkurentów w
Paryżu. Bo szczerze, kto w tej sytuacji za miesiąc będzie pamiętał
o kiczowatych, pachnących naftaliną kreacjach Galliano czy
projektach Chanel w duchu "wielkiego elektronika"?
Mówi się, że JPG to triumfator tegorocznych, wiosennych pokazów. Problem tylko w
tym, że teraz nic już nie będzie w stanie zaskoczyć i
zachwycić nas równie mocno. A przecież przed nami NYFW i LFW...
A może?
PS Dziś o 20.00 pokaz kolekcji jesień - zima 2010/2011 Joanny Klimas. A mnie w głowie tylko mariachi, gauchos, rancheros, tequila z robakiem i mnóstwo słońca! Mam nadzieję, że choć trochę zaraziłam Was tym upalnym klimatem! A jeśli nie... to może ten kawałek Wam pomoże...:)
Adiós!
PS Dziś o 20.00 pokaz kolekcji jesień - zima 2010/2011 Joanny Klimas. A mnie w głowie tylko mariachi, gauchos, rancheros, tequila z robakiem i mnóstwo słońca! Mam nadzieję, że choć trochę zaraziłam Was tym upalnym klimatem! A jeśli nie... to może ten kawałek Wam pomoże...:)
Adiós!





I like it;)
OdpowiedzUsuń na zawszeesta muchacha:DDDD
OdpowiedzUsuń na zawsze